Nowy test przedsiębiorcy – rewolucja czy polowanie na drobny biznes?

W polskim świecie przedsiębiorców znów zawrzało. Rząd szykuje przepisy, które mogą diametralnie zmienić sposób, w jaki urzędy będą patrzeć na jednoosobowe działalności gospodarcze. Chodzi o tzw. „test przedsiębiorcy” – narzędzie, które ma pozwolić Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) lepiej rozróżniać prawdziwych przedsiębiorców od tych, którzy – zdaniem ustawodawcy – jedynie „udają” działalność, by uniknąć etatu i wyższych kosztów.

Według zapowiedzi, testem objętych może być nawet 2,5 miliona firm, głównie mikroprzedsiębiorstw i samozatrudnionych. Dla wielu oznacza to jedno: konieczność przygotowania się na najpoważniejszą kontrolę ostatnich lat.

Na czym ma polegać nowy test

Choć projekt ustawy nie został jeszcze oficjalnie upubliczniony, z informacji, które przenikają do mediów, wynika, że test ma sprawdzać, czy dana działalność faktycznie ma charakter niezależny, czy w praktyce przypomina stosunek pracy.

Urzędnicy będą analizować m.in.:

  • ilu klientów obsługuje przedsiębiorca,
  • czy samodzielnie organizuje swoją pracę,
  • czy ponosi ryzyko gospodarcze,
  • a także, czy jego przychody nie pochodzą głównie od jednego kontrahenta.

Negatywny wynik testu może mieć poważne skutki: konieczność dopłaty zaległych składek, podatków oraz sankcji administracyjnych. Co gorsza – przepisy mają pozwalać na sięganie wstecz, nawet o kilka lat.

Uderzy w samozatrudnionych i mikrofirmy

Największe obawy budzi fakt, że planowane regulacje nie rozróżniają skali działalności. Oznacza to, że mikroprzedsiębiorca z jednym laptopem będzie traktowany tak samo jak firma zatrudniająca kilkudziesięciu podwykonawców.

W praktyce, najbardziej narażeni są samozatrudnieni pracujący na kontraktach B2B – w branżach takich jak IT, marketing, media, doradztwo czy usługi projektowe. Tam granica między niezależnością a podporządkowaniem często jest cienka, a każda interpretacja urzędnika może zdecydować o losie firmy.

Eksperci ostrzegają, że nawet uczciwi przedsiębiorcy mogą zostać uznani za „fałszywych”, jeśli nie udokumentują w wystarczający sposób swojej samodzielności.

Dlaczego rząd chce zmian

Z perspektywy państwa, cel jest jasny: ograniczyć zjawisko „fikcyjnego samozatrudnienia”, w którym etatowi pracownicy formalnie prowadzą działalność, by płacić niższe składki i podatki.
Jednak – jak zwracają uwagę organizacje przedsiębiorców – cel nie uświęca środków.

Nowe przepisy mogą bowiem uderzyć nie tylko w tych, którzy nadużywają systemu, ale również w osoby, które po prostu uczciwie wybrały samozatrudnienie jako formę pracy. W efekcie istnieje ryzyko, że reforma zniechęci do prowadzenia własnego biznesu i spowolni dynamikę rynku pracy.

Kontrowersje i niepewność

Największy problem to brak jasnych kryteriów testu. Na razie nikt nie wie, jak dokładnie będzie oceniana niezależność przedsiębiorcy ani jakie dowody będą uznawane za wystarczające.

Środowiska biznesowe podkreślają, że bez przejrzystości przepisów i konsultacji społecznych, cały system może zamienić się w źródło niepewności i chaosu.

Przedsiębiorcy obawiają się też „efektu domina”:

  • zwiększenia kosztów prowadzenia działalności,
  • fali odwołań i sporów z urzędami,
  • a nawet upadku części mikrofirm, które nie poradzą sobie z nowymi obciążeniami.

Jak przygotować się do nowej rzeczywistości

Choć test przedsiębiorcy nie obowiązuje jeszcze w praktyce, eksperci już radzą, by działać z wyprzedzeniem. Oto kilka kroków, które mogą uchronić przed problemami:

  1. Zadbaj o dokumenty – umowy, faktury, korespondencję i dowody, że prowadzisz działalność samodzielnie.
  2. Dywersyfikuj przychody – współpracuj z więcej niż jednym kontrahentem, jeśli to możliwe.
  3. Unikaj zależności organizacyjnych – nie pozwól, by Twoja praca wyglądała jak etat (np. stałe godziny, polecenia przełożonych).
  4. Konsultuj się z doradcą – prawnik lub księgowy pomoże Ci ocenić ryzyko i wprowadzić zmiany w dokumentach.
  5. Śledź zmiany prawne – projekt ustawy może się jeszcze zmieniać, a szczegóły będą kluczowe.

Test czy pułapka?

Idea uporządkowania rynku pracy nie jest sama w sobie zła – wielu ekspertów od lat wskazuje, że zjawisko „pozornego B2B” to realny problem. Jednak wprowadzenie drakońskich zasad bez odpowiednich zabezpieczeń może zaszkodzić bardziej, niż pomóc.

Jeśli państwo nie zadba o jasne definicje i proporcjonalność działań, test przedsiębiorcy może stać się pułapką dla tysięcy uczciwych firm, które zamiast rozwijać się – będą tracić czas na tłumaczenie swojej niezależności.

Polscy przedsiębiorcy wchodzą w czas niepewności. Zmiany, które mają uszczelnić system, mogą przynieść odwrotny efekt – osłabić ducha przedsiębiorczości i zwiększyć biurokrację.
Ostateczny kształt przepisów poznamy w najbliższych miesiącach. Jedno jest pewne: nadchodzi nowa era kontroli działalności gospodarczej, a kto nie przygotuje się na nią odpowiednio wcześnie, może zapłacić wysoką cenę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *